online
powtórka dostępna do 31 października 2026

Kompetencje jutra

Czego warto nauczyć się dziś, żeby pozostać konkurencyjnym w zmieniającym się świecie?

dr Edyta Sadowska
Janusz Modzelewski
Anna Wojcieszek
Dorota Pilor-Jakulewicz
Marcin Kieliszek
Ewelina Świderska
Katarzyna Świętek
Maciej Franta
Magda Skibka-Matusiak
Katarzyna KUO Stolarska
Agnieszka Kalinowska-Sołtys
Maciej Bidermann
+30

Świat, dla którego projektujemy, zmienia się równie szybko jak sposób, w jaki projektujemy.

AI i nowe technologie przejmują część powtarzalnych zadań, klienci mają coraz łatwiejszy dostęp do wiedzy i narzędzi, zmieniają się modele życia i pracy, potrzeby użytkowników oraz realia prowadzenia pracowni. Wraz z nimi zmienia się także rola architekta – i zestaw kompetencji, które będą decydować o jego wartości na rynku.

Coraz większego znaczenia nabiera to, czego nie da się łatwo zautomatyzować: umiejętność słuchania i rozumienia potrzeb, podejmowania świadomych decyzji, oceny informacji, komunikowania wartości swojej pracy i brania odpowiedzialności za dokonywane wybory. Kompetencją jutra nie jest więc jedna konkretna umiejętność czy znajomość kolejnego narzędzia, ale zdolność do zauważania zmian, rozumienia ich konsekwencji i świadomego dostosowywania do nich swojej pracy.

Właśnie temu poświęciliśmy wrześniowe archiDAY online „Kompetencje jutra. Czego warto nauczyć się dziś, żeby pozostać konkurencyjnym w zmieniającym się świecie?”. Przez cały dzień, wspólnie z architektami, projektantami i ekspertami przyglądaliśmy się obszarom, które już dziś wpływają na sposób funkcjonowania zawodu, a w kolejnych latach będą miały jeszcze większe znaczenie.

Rozmawialiśmy o AI, technologii i zmianach w workflow pracowni, wartości i wycenie pracy architekta, komunikacji, nowych potrzebach klientów i użytkowników, specjalizacji i tożsamości pracowni, odpowiedzialności projektanta, pracy zespołowej oraz odporności i samoświadomości w zawodzie. Zamiast szukać jednej odpowiedzi na pytanie „czego trzeba się nauczyć?”, zestawialiśmy różne perspektywy, doświadczenia i konkretne przykłady z codziennej praktyki.

Dzień poprowadzili Justyna Siejka | HSH Consulting oraz Przemek Kucharski | Architekt wnętrz i psychoterapeuta Gestalt in spe. Towarzyszył im Rafał Hampel, twórca podcastu o wnętrzach, który przez cały dzień zbierał najważniejsze obserwacje, wnioski i powtarzające się wątki. Na zakończenie wydarzenia ułożył je w mapę kompetencji jutra – zapis tego, jakie umiejętności, postawy i sposoby myślenia będą coraz ważniejsze w pracy architekta.

Głos futurolożki:
jak odróżnić zmianę od mody?

Dzień otworzyła dr Edyta Sadowska, futurolożka i naukowczyni. Zaczęła od paradoksu, który zna każdy projektant: projektujemy na podstawie dzisiejszej wiedzy i dzisiejszych zachowań, a budynek będzie stał 50, 70, a nawet 100 lat w świecie, którego jeszcze nie ma. Każdy projekt jest hipotezą o przyszłości. Raportów trendowych nie brakuje — problemem nie jest brak informacji o zmianie, lecz jej selekcja.

Jej pierwsza teza brzmiała: zmiana nie jest wybuchem, lecz konsekwencją. To, co nazywamy przełomem, jest zwykle momentem, w którym długi proces stał się wystarczająco widoczny. Edyta przytoczyła przykład samochodu: pierwsze auta nazywano powozami bez koni i tak też wyglądały, a świat zmieniły dopiero wtedy, gdy wokół nich przeorganizowano ulice, akceptowalne odległości i całe miasta. Aby odróżnić zmianę od przelotnej nowości, zaproponowała cztery pytania:

  • Czy zmienia się zachowanie, czy tylko narzędzie?
  • Czy zmiana przechodzi między domenami?
  • Co zmiana robi, czego początkowo od niej nie oczekiwano?
  • Czy zaczyna zmieniać nasze oczekiwania?

Sygnałów zmiany warto szukać tam, gdzie coś zaczyna uwierać, jak kamień w bucie. Trend pozostaje abstrakcją, dopóki nie „wyląduje”, dlatego Edyta zachęcała do warsztatów scenariuszowych z udziałem konkretnych użytkowników. Jak podsumowała, jedną z najważniejszych kompetencji nie jest dziś umiejętność przewidywania przyszłości, ale umiejętność zauważenia jej odpowiednio wcześnie.

Głosy o AI:
co naprawdę zmienia się w pracowni?

W panelu „AI, workflow, klient. Co naprawdę zmienia się w pracy architekta?” spotkały się dwie perspektywy: pracowni projektowej i sprzedaży po stronie producenta.

Joanna Pryzmont, projektantka wnętrz i trenerka AI, wskazała, że modele językowe najlepiej sprawdzają się dziś w administrowaniu biurem projektowym, czyli w funkcjach najmniej lubianych przez architektów. Największą oszczędność daje etap od pierwszej rozmowy z klientem do briefu: przy domu o powierzchni 400 m², z ankietą liczącą nawet 50 stron, przygotowanie briefu skraca się z 3 dni do 3 godzin. Brief Joanna zawsze czyta sama, a potem wysyła klientowi do akceptacji. Zmienia się też klient: coraz częściej przychodzi z własną wizualizacją z AI, co jej zdaniem ułatwia pracę, bo musiał już zdecydować o wyposażeniu, kolorach i materiałach. Po 15 latach praktyki wprowadzenie AI odwróciło u niej cały proces. „To nie jest też metoda, którą można pomiędzy biurami skopiować” — zaznaczyła.

Dawid Żabicki, szef sprzedaży po stronie producenta mebli, proponował patrzeć na pracownię jak na organizm i pełen proces prowadzenia klienta, od marketingu i sprzedaży przez administrację po projektowanie. Zmapowanie procesów pokazuje, co można zautomatyzować. Przypomniał, że AI to model statystyczny, dlatego sprawdza się w powtarzalnych miejscach organizacji: „Technologia AI działa dobrze wtedy, kiedy ma dane i ma też jakieś ściśle określone instrukcje”. Jako przykład Dawid podał agenta w skrzynce mailowej, który sprawdza, czy nadawca jest w CRM, dopisuje nowe zapytania i dopytuje klienta o brakujące dane. Zastrzegł, że rozumowanie modeli w kwestiach technicznych, takich jak instalacje, jest wciąż ograniczone, a pracy fizycznej, montażu mebli czy remontów, nie da się szybko zastąpić.

Anna Wojcieszek, prowadząca research narzędzi AI w pracowni architektonicznej, porównała AI do bardzo zdolnego studenta: bez jasnego wyjaśnienia oczekiwań, kontekstu i bazy wiedzy trudno o wartościowy rezultat. Jak przy wdrożeniach BIM, zakup programu to dopiero początek, a interpretacja potrzeb klienta, przepisy i bezpieczeństwo pozostają po stronie architekta. „Na przycisk generuj świetny projekt przyjdzie nam jeszcze poczekać” — zauważyła.

Dorota Pilor-Jakulewicz, architektka wnętrz, traktuje AI jak dodatkową osobę w zespole, która nie bierze wolnego. Przypomniała jednak, że to, że mamy AI, nie oznacza, że możemy przestać myśleć. Przewiduje, że im więcej idealnych obrazów z AI będziemy oglądać, tym bardziej zaczniemy doceniać rzeczy mniej idealne, ale prawdziwe i stworzone przez człowieka.

Ocena i decyzyjność: jak rozpoznać rozwiązanie, które ma sens?

Panel „Milion możliwości, jedna decyzja. Rola architekta w świecie AI.” zestawił trzy punkty widzenia: projektantki, mediów branżowych i wykonawcy.

Anna Maria Sokołowska, architektka wnętrz i edukatorka, projektuje od ponad 20 lat i ma za sobą ponad 500 projektów. Jej zdaniem AI zmieni przede wszystkim pracę administracyjną, a nie projektową. Wizualizacja jest tylko odzwierciedleniem wizji; o realizacji decyduje dokumentacja techniczna, w której trzeba rozwiązać detale i sprawdzić materiały oraz karty techniczne, tak by wykonawca nie musiał sam decydować, jak wykonać element. „AI może nam dać dziesięć różnych rozwiązań, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za to, co wybierzemy” — mówiła Anna Maria. W pracy z klientem nadal opiera się na rozmowie o jego codzienności, a wnętrze dopasowuje do instalacji, wysokości i ergonomii lokalu.

Marcin Kieliszek, wieloletni dziennikarz branżowy, opisał, jak po pierwszym zachwycie AI przyszła frustracja: opisy projektów nadsyłane do redakcji zaczęły brzmieć podobnie i pasowałyby do dowolnego wnętrza. Do formularza zgłoszeniowego dopisano więc prośbę o kilka słów „prosto z serca”. Łatwość generowania obrazów sprawia, że ładną wizualizację uzyska dziś każdy laik, a osoby szukające projektanta często traktują ją jako gotowy projekt. Zdaniem Marcina część pracy architektów będzie polegać na tłumaczeniu, że wizualizacja to nie projekt. Pracowniom radził robić sesje zdjęciowe realizacji i pokazywać cały proces, a nie tylko efekt końcowy.

Patryk Jańta, wykonawca prac wykończeniowych, przypomniał, że na budowie to często wykonawca podejmuje decyzje techniczne, gdy ściany odbiegają od pionu albo przyłącza wody są w innym miejscu niż w projekcie — takich problemów AI nie rozwiąże. Dla wykonawcy najważniejszy jest projekt techniczny i wymiary. Apelował o konsultowanie projektu z wykonawcą wcześniej, a nie dopiero przy wejściu na budowę. Justyna Siejka, moderująca rozmowę, dodała, że rośnie też świadomość marketingowa firm wykonawczych.

Ewelina Białobrzewska, projektantka wnętrz, zwróciła uwagę, że z pomocą AI w kilka minut można uzyskać dziesiątki lub setki propozycji aranżacji, ale nie są one osadzone w życiu konkretnego klienta. Im więcej możliwości, tym trudniej mu podjąć decyzję. Rośnie więc znaczenie krytycznej oceny, odrzucania części opcji i wzięcia odpowiedzialności za wybór. „AI pokazuje co możemy zrobić w danym wnętrzu, a projektant decyduje co powinniśmy tam zrobić i potrafi to uzasadnić” — podsumowała Ewelina.

Marta Sękulska-Wrońska, architektka i partnerka zarządzająca pracownią, do oceny i decyzyjności dołożyła kompetencje interpersonalne. Jej pracownia używa AI nie do kreacji, lecz do podpowiedzi i testowania wariantów, jak dawniej makiet i szkiców. Asystent AI może zastąpić jedną osobę w zespole, ale nie zastąpi wrażliwości całego zespołu. Zespół nazwał tę chemię „autorską wspólnotą idei”, a AI jest w niej co najwyżej „dodatkowym szkicownikiem”.

Głos o komunikacji:
dlaczego mówienie zaczyna się od słuchania?

W rozmowie o komunikacji spotkali się prowadzący warsztaty z mówienia. Rafał Hampel zauważył, że na warsztaty przyjeżdżają także osoby regularnie występujące przed kamerami i na scenach — nauka mówienia jest procesem bez końca. Radził celowo wystawiać się na nowe sytuacje, nagrywać się smartfonem i być dla siebie pozytywnym krytykiem. Najkrótsza z jego rad brzmiała: „Bądźcie ciekawi.”

Justyna Siejka zwróciła uwagę, że doskonalenie mówienia to w dużej mierze oduczanie się nawyków, w tym wypełniaczy. Skoro klient musi dziś umieć komunikować się z AI, architekt staje się tłumaczem tego, co robi narzędzie — i musi usłyszeć także potrzeby, których klient wstydził się wpisać do czatu. Jako sposób na trening komunikacji wskazała improwizację teatralną, która opiera się na tym, co najpierw usłyszymy.

Przemek Kucharski mówił o tym, że mówienie i słuchanie to dwie strony tej samej monety, a w obu kluczowa jest umiejętność zatrzymania się. Projektant wyszkolony w szybkim rozwiązywaniu problemów potrafi „zapomnieć słuchać” — już w trakcie opowieści klienta dopowiada sobie rozwiązania. Zamiast o skutecznej komunikacji woli mówić o komunikacji w relacji, po której rozmówca czuje się usłyszany. Proponował proste gesty: usiąść obok klienta i pokazać kartkę, na której się pisze.

Głosy o klientach:
dla kogo będziemy projektować?

Barbara Majerska, architektka i badaczka przestrzeni pracy, obserwuje, że w ostatnim półtora roku grupy pracowników w biurach indywidualizują się bardziej niż kiedykolwiek. Jej zespół często trafia do biur, do których ludzie nie chcą przychodzić — z kiepską akustyką i oknami, których nie można otworzyć. Proponuje triangulację danych — zestawianie deklaracji, obserwacji zachowań i wiedzy z neuronauk, bo ludzie mówią co innego, robią co innego, a ich reakcja biologiczna jest jeszcze inna.

Katarzyna Koszałka, architektka wnętrz, członkini zarządu stowarzyszenia architektów wnętrz, zaproponowała triadę na dziś: elastyczność, dialog i świadomość. „My nie projektujemy dla pokoleń, a my projektujemy dla potrzeb” — podkreśliła. Dobra akustyka i możliwość regulacji natężenia i barwy światła pozwalają, by jedna przestrzeń służyła i dziecku bawiącemu się klockami, i starszej osobie, która chce się zdrzemnąć. Neuroarchitekturę traktuje nie jako trend, lecz jako fakt, i zwróciła uwagę na samotność, także w rodzinach — stąd znaczenie miejsc budujących więzi.

Ewelina Świderska, rzeczoznawczyni majątkowa i ekspertka rynku nieruchomości, proponuje patrzeć nie na pokolenia, lecz na fazę życia użytkowników: gospodarstwa jednoosobowe, rodziny z dziećmi, samodzielnych rodziców, osoby starsze. Po pandemii najważniejsze stały się przestrzenie wspólne, a zmiana funkcji budynku z biurowej czy magazynowej na zupełnie inną nikogo już nie dziwi. „To nie jest projektowanie dla osób starszych, to jest projektowanie dla całego społeczeństwa.”

Głosy o wartości:
za co naprawdę płaci klient architekta?

Magda Skibka-Matusiak, specjalistka od komunikacji marek z branży wnętrzarskiej, opowiedziała o remoncie własnego mieszkania prowadzonym przez architektkę od koncepcji po nadzór: zamknął się w trzech miesiącach, a budżet przekroczono o 67 zł — na listwę przyprogową. Za tym wynikiem stało kilkadziesiąt telefonów z podwykonawcami i pilnowanie terminów. Dla klienta najważniejsze są komfort i spokój: pieniądze można odrobić, czasu nie. Radziła pokazywać kulisy pracy — budowę, próbniki, prawdziwą pracownię — a nie tylko wystylizowane realizacje.

Paweł Kobierzewski, architekt projektujący obiekty rekreacyjne i hotelowe, nazwał AI „myślącym młotkiem”: wbije gwoździe za nas, ale źle poinstruowany wbije je w stół zamiast w ścianę. Przypomniał, że przeróbki kupionego „projektu gotowego” potrafią kosztować trzy razy więcej niż sam projekt. Paweł zwrócił uwagę, że rynek nie ma punktu odniesienia dla wycen: oferty różnią się zakresem, więc klient nie jest w stanie ich porównać. Radził opisywać zakres jasno. Przytoczył też przykład kupionego „projektu gotowego”, którego przeróbki kosztowały trzy razy więcej niż sam projekt.

Katarzyna KUO Stolarska, architektka, współzałożycielka stowarzyszenia architektów wnętrz, przypomniała, że w 2021 roku jej pracownia na pytanie o stawkę za metr kwadratowy odpowiedziała „zero” — rozliczała się już za godzinę. Dziś uważa, że i ten model trzeba zmienić: stawka godzinowa karze za efektywność, skoro dzięki AI pracujemy coraz szybciej. „Sztuczna inteligencja nie odbierze nam zawodu. Może go nam odebrać tylko nasz własny strach przed zmianą.”

Maciej Franta, architekt, zaczął od pytania o istotę zawodu. Budynek da się zbudować bez architekta w sensie technicznym, a praca rysunkowa jest warta tyle, co praca każdej innej branży technicznej. O wartości decyduje co innego: partnerstwo z inwestorem, kreatywność, budowanie narracji o projekcie, umiejętność jego obrony i firmowanie rozwiązań własną twarzą. Wyjaśnienie tej definicji inwestorowi jest jego zdaniem punktem wyjścia do rozmowy o wynagrodzeniu.

Głosy o materiałach:
twarde parametry zamiast deklaracji marketingowych

Maciej Bidermann, architekt wnętrz prowadzący globalne projekty biurowe, ocenił, że polski rynek nie jest zły, lecz niedojrzały w kwestii udokumentowanych wyborów materiałowych. W jego projektach standardem jest certyfikacja wnętrz w systemach LEED w wersji piątej i WELL; LEED v5 wymaga liczenia węgla wbudowanego nawet w meblach. Przy dużej liczbie biurek i krzeseł liczy się też łączna emisja LZO, a jakość powietrza mierzą sensory w czasie rzeczywistym. Maciej wskazywał tańsze alternatywy: prawdziwe linoleum nie emituje LZO i kosztuje znacznie mniej niż podłoga drewniana. „Nie zawsze musi cię być stać na te najdroższe materiały, ale są alternatywy, tylko musisz o nich wiedzieć” — mówił.

Barbara Majerska mówiła o tym, co dzieje się z wyposażeniem biur. W ostatnim roku dostawcy mebli częściej oferują produkty z wymiennymi tapicerkami i łatwo wymienialnymi elementami, a jeszcze 6–8 lat temu ergonomiczne fotele wyrzucano hurtowo mniej więcej co 5 lat. Powstają firmy, które inwentaryzują, odsprzedają i recyklingują meble biurowe, czyli rodzaj rynku wtórnego. Barbara zauważyła, że certyfikacja samych wnętrz biurowych jest w Polsce rzadkością, a na studiach doktoranckich nie miała zajęć o toksyczności materiałów. Przy modernizacjach i przeprowadzkach biur radziła sprawdzać, czy meble da się ponownie wykorzystać albo odsprzedać.

Olga Grabowska, architektka wnętrz pracująca po stronie producenta podłóg drewnianych, wskazała główną barierę u klienta indywidualnego: przekonanie, że „ekologiczne znaczy droższe”. Radziła oceniać podejście producenta: czy produkt jest naprawialny, czy są części zamienne i jak szybko działa serwis posprzedażowy. „Nie ma w tym momencie produktu czy kategorii produktu, który by się nie popsuł. Ważne jest, jak marka i w ogóle dany producent do tego podchodzi” — mówiła. Olga ostrzegała też przed błędnymi poradami technicznymi z AI: w branży podłogowej rozeszła się nieprawidłowa informacja o gruntowaniu wylewki anhydrytowej przed podłogą drewnianą. Takie porady warto sprawdzać w kartach technicznych i u producenta.

Karolina Ferenc, projektantka i ekspertka ds. materiałów zrównoważonych, wskazała material literacy — umiejętność czytania materiałów ze zrozumieniem ich pochodzenia, wpływu na zdrowie i środowisko oraz możliwości ponownego użycia. Wymieniła trzy powody: regulacje unijne wymuszające jawność składów (paszporty materiałowe, deklaracje środowiskowe i zdrowotne), skalę toksyczności materiałów budowlanych oraz zależność łańcuchów dostaw od surowców ropopochodnych. Material literacy nie wymaga doktoratu — wymaga umiejętności stawiania właściwych pytań i wiedzy, gdzie szukać odpowiedzi.

Agnieszka Kalinowska-Sołtys, dyrektorka operacyjna organizacji na rzecz odpowiedzialnego biznesu, przypomniała, że odpowiedzialny wybór obejmuje także wpływ na zdrowie i zachowanie materiału w całym cyklu życia budynku. Deklaracja EPD to narzędzie weryfikacji zapewnień marketingowych: produkt bez niej trafia do „grupy podejrzanych”, ale jej posiadanie jeszcze nie przesądza, że produkt jest dobry. „Nie słuchajmy tylko marketingowych opowieści o tym, jak produkt jest świetny, sprawdźmy to.”

Pracownia i zespół:
jak przestać robić wszystko samemu?

Nastazja Kropidłowska, architektka wnętrz, po dziesięciu latach prowadzenia pracowni kieruje zespołem liczącym około 10 osób. Jak mówiła, większość architektów, których spotyka w branży, prowadzi jednoosobowe działalności i nie przekracza progu przekazania odpowiedzialności; ona oddawała kolejne zadania stopniowo i okazało się to do przejścia. „Jak jest w 70–80% zrobione tak, jak chcemy, to już jest dobrze” — mówiła. Nastazja przyznała, że przez dłuższy czas była wąskim gardłem: decyzje czekały na nią nawet tydzień, choć klient mógł dostać odpowiedź szybciej od osoby prowadzącej projekt. Dziś jedna osoba prowadzi jednego lub dwóch klientów od A do Z. Najbliższy rok Nastazja poświęca na spisanie procesów, tak by nową osobę wprowadzał starszy architekt. Do zespołu dołączyły też osoby spoza zawodu, odpowiedzialne za PR i marketing oraz administrację i finanse. Celem nie jest skalowanie do 20–40 osób, lecz realizowanie większych projektów w bardziej poukładany sposób.

Justyn Czekański, strateg biznesowy, podzielił kompetencje jutra na „must have”, które pozwalają w ogóle uczestniczyć w grze, i wyróżniające, które budują przewagę. Ta jest jednak nietrwała: przywołał pojęcie transient advantage, czyli przemijającej przewagi konkurencyjnej. Kompetencje dotyczą przy tym nie tylko osób, ale i organizacji, a kluczowe pytanie brzmi, czy pracownia ze swoją ofertą sprosta oczekiwaniom jasno określonej grupy odbiorców. „Dlatego twoja firma nie musi być duża, nie musi być mała, ale musi być fit for purpose” — mówił Justyn.

Specjalizacja i tożsamość pracowni:
czy nadal wystarczy „projektować wszystko”?

Agnieszka Kobus  projektantka współprowadząca pracownię budynków, wnętrz i krajobrazu mówiła, że tożsamość pracowni nie powstała z planu, tylko z ciężkiej pracy, ciągłego poszerzania kompetencji i namysłu w momentach mniejszych i większych kryzysów. Zwróciła uwagę na różnicę temperamentów w duecie prowadzącym pracownię: jedna osoba wnosi misję i ideę, druga pragmatyzm. Dzięki temu pracownia przyciąga zarówno klientów wrażliwych i niezdecydowanych, jak i konkretnych, biznesowych, a przy parach inwestorów każda strona czuje się wysłuchana.

Grzegorz Goworek opisał komplementarne projektowanie budynku, wnętrza i krajobrazu jako jednej całości, z neuroprojektowaniem u podstaw. „Jeśli projektujemy dla wszystkich wszystko i w dowolny sposób, jaki nakreśli nam klient, to jesteśmy ołówkami klienta, a nie projektantami” — mówił. Zdaniem Grzegorza specjalizacja nie musi oznaczać stylu: wielu doświadczonych architektów specjalizuje się na przykład w ultrafunkcjonalności, a taką „idée fixe” można realizować w każdej estetyce, klasycznej i nowoczesnej. Radził też nie kreować się na eksperta od rozwiązań i materiałów, których się nie stosuje.

Agnieszka Szalbierz, projektantka wnętrz dla małych biznesów, projektuje „dla klientów swoich klientów”: sale zabaw, kancelarie, gabinety i małą gastronomię, z dużą dozą neuroarchitektury. Projektowanie wszystkiego było jej zdaniem oznaką wszechstronności może 20 lat temu; dziś widzi w nim formę lęku przed odrzuceniem. Agnieszka Szalbierz opowiedziała o własnym kryzysie tożsamości: dokończyła bieżące projekty, przestała brać nowe i zapisała się na zajęcia z perkusji. Po tej przerwie zaczęli trafiać do niej tacy klienci, dla jakich chciała projektować. „Zawężając swój obszar pracy, trafiamy na ludzi podobnych do siebie” — mówiła.

Luiza Anyszka, architektka wnętrz specjalizująca się w obiektach historycznych, przez lata projektowała mieszkaniówkę i biurowce, zanim przeszła do wnętrz historycznych. Punktem wyjścia każdego jej projektu jest tożsamość miejsca, także w bloku z lat 70. „Ja nawet nie traktuję tego do końca, że ja znalazłam jakąś niszę. Ja po prostu odnalazłam siebie w tym, co ja bym chciała tworzyć” — mówiła. Luiza zauważyła, że tożsamość można określać warstwowo: na poziomie stylu i na poziomie wartości. Apelowała, by projektanci z różnych nisz polecali sobie klientów i częściej współpracowali.

Piotr Redlisz-Redlicki, projektant wnętrz dla firm i gastronomii, zaczynał od wnętrz prywatnych, a dziś skupia się na wnętrzach dla firm i mniejszej gastronomii. Szuka mebli po upcyklingu i produktów niedostępnych na wolnym rynku, żeby wnętrze nie było katalogowe i przynosiło klientowi dobre wyniki finansowe. Uważa, że projektowanie wszystkiego ma sens, ale tylko na początku drogi zawodowej: po studiach warto spróbować wnętrz prywatnych, komercyjnych i wzornictwa, a potem rozwijać wybraną niszę.

Głosy o odporności:
jak nadal chcieć być architektem za 10 lat?

Ewa Bryl, projektantka wnętrz i edukatorka projektowania dla dobrostanu, zamiast ostrych granic stosuje małe korekty kursu i regularnie pyta siebie o własne „dlaczego”: co ją motywuje i czy wciąż się w tym realizuje. Zanim podejmie współpracę, spotyka się z klientem, by sprawdzić, czy jest między nimi „flow”. Propozycję kontraktu z wymogiem dostępności 24 godziny na dobę odrzuciła. Ewa pokazała też, że odmowę łatwiej przyjąć, gdy jest podana narracyjnie, z perspektywą i powodami decyzji. „Kiedy my będziemy szczęśliwi sami z sobą, będziemy mogli tworzyć piękne rzeczy dla naszych klientów” — mówiła.

Aleksandra Tefelska, house coach i coach zawodowa, zmieniła ścieżkę zawodową „o 180 stopni”: z prawa na house coaching, czyli połączenie procesu coachingowego z projektowaniem wnętrz. Na nowej drodze wpadła w pułapkę perfekcjonizmu, co niemal doprowadziło ją do kolejnego wypalenia; wróciła wtedy do dbania o sen, nawodnienie i ruch na świeżym powietrzu. Aleksandra radziła dzielić duże zadania na mniejsze części, bo zbyt duże wywołują reakcję obronną i prokrastynację. O granicach mówiła, że pokazują klientowi, iż projektant wie, co robi. „Działanie wbrew sobie przyniesie więcej szkody niż pożytku i nam, i klientom” — dodała.

Janusz Modzelewski, współzałożyciel firmy projektowo-wykonawczej, po 15–16 latach prowadzenia firmy przeszedł kryzys motywacji. Od około dwóch lat trenuje biegi górskie: zaczynał od ledwo pięciu kilometrów, ma za sobą biegi na 50 i 60 km. Największą zmianą była priorytetyzacja regeneracji i snu, od 22.00 do 6.00, bez rozwiązywania problemów w czasie odpoczynku. „Kiedy masz wyczerpane zasoby podstawowe, energetyczne, to nie jesteś w stanie niczego rozwiązać w sposób kreatywny” — mówił Janusz. Trudne zadanie dzieli na odcinki i zaczyna od łatwiejszych. Po wprowadzeniu planowania jego firma zrealizowała w niecałe dwa lata cztery piętra biura.

Od diagnozy do praktyki:
gdzie i jak rozwijać kompetencje jutra?

Olga Łosiak, kuratorka programu archiDAY online, mówiła, że to comiesięczne wydarzenie, to treści kuratorowane: tematy i goście wynikają z obserwacji międzynarodowych targów, wydarzeń architektonicznych i trendów mieszkaniowych. Zapraszani są nie tylko architekci, ale też socjologowie, psycholodzy, deweloperzy i inwestorzy. „Bieżące wydarzenie jest pewnego rodzaju diagnozą, co w przyszłości będzie potrzebne architektom, by się rozwijać, by pozostać konkurencyjnym na rynku” — powiedziała Olga. Teorię i kompetencje miękkie radziła pogłębiać co miesiąc podczas archiDAY online, a praktykę na warsztatach.

Artur Sieczka, współtwórca Star Training Center – centrum szkoleniowego dla architektów i wykonawców, mówił o formatach dłuższych niż jednodniowe: 2–4-dniowych cyklach tematycznych, m.in. dla architektów krajobrazu, oraz o spotkaniach łączących architektów z wykonawcami. Ostatnie w tym roku odbędzie się w listopadzie i dotyczy przestrzeni zewnętrznej. W listopadzie ruszy też pilotaż dwudniowego cyklu dla dużych biur projektowych pracujących z deweloperami. Artur przytoczył liczby z trzydniowego szkolenia dla wykonawców: około 25 miejsc zapełniło się w kilka godzin, a na liście rezerwowej jest ponad 80 osób.

Katarzyna Pawłowska, koordynatorka szkoleń i warsztatów archiDAY, opisała dwie nogi tej działalności: teorię w programie online i warsztaty, które przekuwają diagnozę w praktykę. Rok wcześniej na jesiennych targach szkolenia odbywały się w trzech salach jednej hali; w tym roku to dwie hale, pięć sal i 40 warsztatów, m.in. o akustyce i materiałach przyszłości. Zdaniem Katarzyny strefa warsztatowa pokazuje, czego architekci chcą się uczyć. Warsztaty targowe są wstępem do programu, który od listopada będzie kontynuowany w centrum szkoleniowym Star Training Center w Końskich.

Mariusz Tucki, doradca techniczny i szkoleniowiec wykonawców, od dziesięciu lat szkoli wykonawców i widzi zmianę pokoleniową: młodsi chcą zdobywać autoryzacje, certyfikacje, papiery czeladnicze i mistrzowskie, co przekłada się na zarobki i jakość wykonania. „Nawet dostając wizualizację, oni widzą każdy etap, krok po kroku, całą technologię, którą muszą dobrać” — mówił Mariusz o doświadczonych wykonawcach, którzy potrafią też przewidzieć błędy i problemy wykonawcze. Projektantom radził konsultować projekt z wykonawcą jak najwcześniej, żeby ograniczyć czas i koszt późniejszych zmian.

Co wynika z tego dla architektów i projektantów?

Rafał Hampel przez cały dzień pełnił rolę skryby: notował wypowiedzi gości na planszach, a na osobnej zbierał najczęściej powtarzające się słowa-klucze. Już na półmetku zauważył, że choć AI zdominowało tematy dnia, we wszystkich rozmowach wracają te same wartości — świadomość, dialog, komunikacja, proces, elastyczność. Na zamknięcie złożył z notatek mapę kompetencji jutra, która jego zdaniem przyda się w pracowniach, u wykonawców i na uczelniach. Konkluzja była prosta: dzień prowadzi z powrotem do wartości podstawowych. Na tej mapie opierają się najważniejsze wnioski:

  • Nie oddawaj AI odpowiedzialności.
    Używaj go do automatyzacji, porządkowania procesów i analizy danych, ale decyzje, zgodność z przepisami i interpretację obrazów dla klienta zostaw po stronie architekta. Zanim wdrożysz narzędzie, uporządkuj dane i procesy.
  • Słuchaj, zanim zaczniesz projektować.
    Zatrzymaj się, zanim w głowie powstanie gotowe rozwiązanie. Pytaj o codzienność, fazę życia i plany klienta, a nie tylko o stół, krzesło i podłogę — umiejętność zadawania dobrych pytań wracała w rozmowach przez cały dzień.
  • Pokazuj proces i mów, ile kosztuje.
    Tłumacz, że wizualizacja to nie projekt, pokazuj niewidoczną część pracy i opisuj zakres oferty tak, by klient mógł ją porównać. Wyceniaj wiedzę i jakość decyzji, nie same metry czy godziny.
  • Konsultuj projekt z wykonawcą wcześnie.
    Dokumentacja bez miejsca na interpretację i rozmowa z wykonawcą przed wejściem na budowę oszczędzają czas i koszt późniejszych zmian.
  • Czytaj materiały ze zrozumieniem.
    Sprawdzaj deklaracje EPD, emisje LZO, obecność PFAS, węgiel wbudowany i pochodzenie surowca. Wybieraj rozwiązania, które da się naprawiać, a nie wymieniać.
  • Buduj tożsamość w prawdzie i współpracuj.
    Określ grupę docelową i przewagi pracowni, pamiętając, że są przemijające. Polecaj klientów projektantom z innych nisz.
  • Zadbaj o zasoby, zanim zabraknie energii.
    Stawiaj granice, planuj tydzień i dbaj o sen oraz regenerację. Czasem mała korekta kursu wystarcza.

Narzędzia i praktyki, które warto znać

Modele językowe w obsłudze pracowni — Najlepiej sprawdzają się w funkcjach najmniej lubianych przez architektów, czyli w administracji biura, niezależnie od jego wielkości. Synteza notatek z pierwszej rozmowy i ankiety w uporządkowany brief skraca pracę z 3 dni do 3 godzin; brief zawsze przegląda projektantka, a potem akceptuje klient. Agent w skrzynce mailowej sprawdza, czy klient jest w CRM, dopisuje nowe zapytania i dopytuje o brakujące dane.

AI w wizualizacji i modelowaniu — Gdy producent nie udostępnia modelu mebla czy lampy, AI przygotuje model 3D na podstawie zdjęcia: niedoskonały, ale ratujący sytuację. Poprawka drobnego błędu na gotowym renderze, takiego jak lewitujący wazon, zajmuje kilkadziesiąt sekund zamiast ponownego renderowania sceny trwającego nawet 8 godzin. Scenę, materiały, światło i kamerę nadal buduje się w programie do wizualizacji.

Standardy danych pod wdrożenie AI — Największy potencjał oszczędności czasu dają zadania powtarzalne, czasochłonne, ustandaryzowane i oparte na przetwarzaniu dużej ilości informacji. Korzyści przychodzą po uporządkowaniu danych, standardów i procesów oraz przeszkoleniu zespołu. Automatyzacja może wtedy wspierać np. sprawdzanie zgodności danych BIM ze standardem i wyszukiwanie niespójności w dużych modelach.

Dokumentacja techniczna — Wizualizacja odzwierciedla wizję, a o realizacji decyduje dokumentacja, która trafia do wykonawcy. Nie ma w niej miejsca na interpretację: element ma być wykonany dokładnie tak, jak pokazano na detalu. Na tym etapie sprawdza się materiały, rozwiązania i karty techniczne. Konsultacja projektu z wykonawcą przed wejściem na budowę pozwala rozwiązać problemy wcześniej.

Modele wyceny pracy architekta — Rozliczenie godzinowe z comiesięczną fakturą daje przewidywalny cash flow, a klient świadomiej podejmuje decyzje. Stawka godzinowa karze jednak za efektywność: im szybciej pracujemy dzięki AI, tym mniej zarabiamy. Kierunek to wycena za wiedzę, doświadczenie, jakość decyzji i markę — wytłumaczalna klientowi i spięta budżetowo. Oferty różnych pracowni bywają nieporównywalne zakresem, dlatego zakres warto opisywać jasno.

Deklaracje środowiskowe i certyfikacja — W globalnych projektach biurowych standardem jest certyfikacja LEED v5 i WELL, także dla samych aranżacji wnętrz, a LEED v5 wymaga liczenia węgla wbudowanego nawet w meblach. Brak deklaracji EPD stawia produkt w grupie podejrzanych, ale jej posiadanie nie przesądza o jakości — parametry trzeba porównać między produktami o tej samej funkcji. W budowie jest niekomercyjne narzędzie AI do czytania i porównywania deklaracji EPD, w którym zgodność z danymi weryfikuje człowiek.

Emisje i chemia w materiałach wykończeniowych — Lotne związki organiczne, zwłaszcza formaldehydy, są niewidoczne i niewyczuwalne, a wpływają negatywnie na organizm. Zawierają je m.in. kleje, lakiery, materiały drewnopochodne, meble, wykładziny i izolacje; panele LVT to materiał ropopochodny emitujący LZO. PFAS, czyli „wieczne chemikalia”, nigdy nie ulegają biodegradacji, a są powszechne w typowych materiałach budowlanych. Drewniana podłoga ma ujemny ślad węglowy, a prawdziwe linoleum nie emituje LZO i jest dużo tańsze.

Materiały lokalne i naprawialne — Większość otaczających nas materiałów zależy od surowców ropopochodnych, dlatego warto budować własną bazę lokalnych materiałów i producentów. Transport z drugiego końca świata to spaliny i zużycie energii, a przy wydobyciu w Azji czy Afryce trzeba pamiętać o degradacji środowiska i pracy dzieci. Warto wybierać producentów zapewniających części zamienne i serwis: jeden z nich bezpłatnie wymienił kilkadziesiąt tysięcy zużytych podłokietników, dzięki czemu kilkunastoletnie krzesła służą dalej.

Delegowanie i procesy w pracowni — Odpowiedzialność można przekazać, gdy zadanie jest wykonane w 70–80% tak, jak chce właściciel pracowni. Prowadzenie projektu klienta przez jedną osobę od A do Z daje największą kontrolę i najmniejsze ryzyko pominięć; większe projekty prowadzą zespoły 2–4-osobowe. Spisane procesy i onboarding prowadzony przez starszego architekta sprawiają, że nowa osoba wie, za co odpowiada.

Planowanie i regeneracja — Najpierw regeneracja i sen, dopiero potem rozwiązywanie problemów. Praca według planu rozpisanego tydzień po tygodniu, z wyznaczonymi dniami na klientów, zespół i rozwój firmy. Duże zadanie dzieli się na odcinki jak trasę biegu ultra między stacjami, zaczynając od łatwiejszych podpunktów. Zbyt duże zadania uruchamiają prokrastynację, zwłaszcza u perfekcjonistów, a zamykanie małych etapów daje poczucie sprawczości.

Chcesz iść dalej?

Zapraszamy!

  • W październiku, podczas wydarzenia archiDAY, na jesiennych targach wnętrzarskich Warsaw Home & Contract – znajdziecie szeroki wybór pośród 40 warsztatów odbywających się w 5 salach warsztatowch archiDAY.
  • Od listopada szkolenia z rozbudowanym programem, będą kontynuowane w centrum szkoleniowym Star Training Center w Końskich.
  • Natomiast grudniowe wydarzenie archiDAY online, tradycyjnie wraz z zaproszonymi gośćmi: architektami, specjalistami i ekspertami, będzie doskonałą okazją do refleksji i podsumowania roku 2026 w branży oraz poznania perspektywy na rok 2027.


Szczegółowy program i zapisy:

Warsztaty archiDAY, targi Warsaw Home & Contract 21-24 października 2026 

Bądź na bieżąco i śledź archiday.pl ! Zdobywaj wiedzę i poszerzaj kompetencje na warsztatach z programem rozszerzonym w Star Training Center w Końskich!

 

Masz pytania dotyczące warsztatów?

Skontaktuj się! Katarzyna Pawłowska E: [email protected] T:.+48 663 078 488

Partner strategiczny

Integralnym elementem strategii marki Stargres jest otwarte w 2024 roku Star Training Center – autorskie centrum szkoleniowo-edukacyjne, przestrzeń dialogu i współpracy, w której idee spotykają się z praktyką, wiedza z inspiracją, a partnerstwo staje się fundamentem wspólnego rozwoju w świecie designu. Innowacyjne miejsce łączy edukację, praktyczne doświadczenie oraz kreatywne podejście do produktów z branży wnętrzarskiej.

We współpracy z renomowanymi markami w Star Training Center organizowane są specjalistyczne szkolenia dostosowane do potrzeb architektów, projektantów, wykonawców oraz innych profesjonalistów z branży kreatywnej i marketingowej. To także przestrzeń eksperymentów i weryfikacji pomysłów – miejsce, w którym rozwiązania sprawdzane są w praktyce, a jedną z kluczowych idei jest wsłuchiwanie się w realne potrzeby rynku.

Jako strategiczny partner archiDAY, Star Training Center aktywnie wspiera rozwój oraz edukację w obszarze architektury i designu, współtworząc nową jakość spotkań branżowych. W atmosferze dialogu, wymiany myśli i doświadczeń powstają tu inspirujące koncepcje oraz wyjątkowe projekty.

Zobacz więcej